Majstersztyk pancerniaków z Wesołej
Kategoria: wojska lądowe

Tegoroczny marzec to dla 1 Warszawskiej Brygady Pancernej z Wesołej czas poligonu. Zanim jednak „Twarde” mogły oddać pierwsze strzały na szkoleniu ogniowym, pojazdy należało wcześniej załadować na platformy kolejowe i przygotować do transportu. Przyjrzyjmy się dlaczego to zadanie, choć rutynowe, nie jest łatwe, a jego realizacja wymaga z jednej strony znakomitego wyszkolenia, a z drugiej – stalowych nerwów.

Podstawowa trudność to wąska skrajnia wagonów. Pojazdy ledwo mieszczą się na platformach. Trudność numer dwa to wjazd tyłem. Kierowca polega wyłącznie na znakach dawanych przez kolegów którzy idąc przed i za wozem na bieżąco sygnalizują położenie pojazdu i korygują tor jazdy. Jako pierwszy na platformę kolejową wjeżdża wóz dowodzenia ZWD. Fot. Artur Weber/DPI MON
ZWD powoli, centymetr po centymetrze pokonuje kolejne wagony. Kierowcy muszą doskonale „czuć” swoje wozy i być w stanie delikatnie zmieniać oś jazdy. Wszelkie gwałtowne ruchy powodujące szarpnięcia maszyny są – delikatnie mówiąc – niewskazane…. Fot. Artur Weber/DPI MON
Wjeżdżanie Twardym to już wyższa sztuka jazdy. PT-91 jest cięższy i większy niż ZWD, a jego gąsienice wystają poza obrys wagonu. Tutaj liczy się już każdy centymetr. Kierowcy, jadąc tyłem, muszą w pełni zaufać swoim dowódcom, którzy cały czas kontrolują położenie czołgu. Fot. Artur Weber/DPI MON
St. szer. Tomasz Górski, kierowca – mechanik z 3 plutonu 1 kompanii niczym zahipnotyzowany wpatruje się w swojego przełożonego, który oszczędnymi ale zdecydowanymi gestami nakazuje wykonywać drobne korekty podczas manewrowania „Twardym”. Fot. Artur Weber/DPI MON
Plutonowy Łukasz Budny, dowódca załogi w 2 plutonie 1 kompanii wprowadza swój czołg na platformę. Jak na razie kierowca radzi sobie bardzo dobrze. Fot. Artur Weber/DPI MON
„Jeszcze centymetr” – zdaje się mówić plutonowy Przemysław Wawrzonkowski, dowódca załogi w 1 plutonie 1 kompanii czołgów, który sygnalizuje kolegom przed czołgiem komendę dla kierowcy. Fot. Artur Weber/DPI MON
„Delikatnie i powolutku” – te słowa oddają atmosferę operacji. Kiedy napięcie towarzyszące operacji blokowało delikatność ruchów konieczna była chwila oddechu. Plutonowy Przemysław Wawrzonkowski objaśnia st. szer. Dariuszowi Jankowskiemu w jaki sposób musi przesunąć stalowego kolosa, aby ten znalazł się dokładnie w osi wagonu. Fot. Artur Weber/DPI MON
Ppor. Arkadiusz Miazek, dowódca 3 plutonu 1 kompanii czołgów czuwa nad swoimi podwładnymi. Co ciekawe, mimo napięcia jakie towarzyszyło operacji załadunku, załogi są tak zgrane, że ani razu nie padły żadne „mocne” słowa. Fot. Artur Weber/DPI MON
Na tym zdjęciu widać jakiej precyzji wymaga manewrowanie potężnym czołgiem podczas operacji załadunku. Fot. Artur Weber/DPI MON
Żołnierze 1 kompanii czołgów po udanym załadunku. Duma siedzącego w środku kpt. Sławomira Jankowskiego, dowódcy 1 kompanii czołgów jest tym większa, że wszyscy jego kierowcy, którzy wjeżdżali na platformy wykonali to zadanie pierwszy raz w swojej pancerniackiej karierze. Fot. Artur Weber/DPI MON