PKW Afganistan - VII i VIII zmiana
Kategoria: misje

Wiosenna ofensywa talibów, wybory parlamentarne, amerykański batalion pod polskim dowództwem, intensyfikacja programów rozwojowych - tak w dużym skrócie wyglądała VII zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Kolejna, VIII zmiana PKW, prowadziła działania od 28 października 2010 r. do kwietnia 2011 r. We współpracy z wojskami amerykańskimi i Afgańskimi Siłami Bezpieczeństwa realizowała misję, której celem było utrzymanie bezpieczeństwa i stabilizacji w prowincji Ghazni, wsparcie afgańskich władz i lokalnej administracji poprzez realizację programów rozwojowych i odbudowy infrastruktury cywilnej.

Równie ważnym zadaniem było szkolenie Afgańskich Sił Bezpieczeństwa. Polscy żołnierze wspierali także mieszkańców prowincji Ghazni pomocą humanitarną.

Rotacja to czas pożegnań, powitań. Jedni odlatują, inni przylatują. Odlot z baz operacyjnych to już jakaś ulga, potem jeszcze oczekiwanie w Bagram i wreszcie można opuścić Afganistan. Kierunek – Polska. Fot. A. Weber/DPI MON
„Za pierwszym razem jest obawa, później przychodzi przyzwyczajenie” – mówią żołnierze. Bo patrole to codzienność. W dzień i w nocy, „świątek, piątek i w niedzielę”. Tylko na ósmej zmianie, z której pochodzi to zdjęcie, wykonano ich ponad 4200. Na zdjęciu polscy żołnierze na drodze Highway 1 na północy prowincji Ghazni, niedaleko granicy z prowincją Wardak. Fot. A. Weber/DPI MON
Bez nich trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie kontyngentu. Samodzielną Grupę Powietrzno – Szturmową Polskich Sił Zadaniowych w Afganistanie tworzą żołnierze pochodzący naprzemiennie z kilku jednostek – 56. Pułku Śmigłowców Bojowych w Inowrocławiu, 49. Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego, 1. Dywizjonu Lotniczego z Leźnicy Wielkiej, 7. Dywizjonu Lotniczego i Powietrznej Jednostki Ewakuacji Medycznej z Nowego Glinnika. Ale są tu również piloci z Marynarki Wojennej. Fot. A.Weber/DPI MON
"Uwaga, uwaga! Kontrolowana detonacja za 5 minut". Te komunikaty w języku polskim i angielskim słychać w polskich bazach codziennie. To znak, że za chwilę porządnie łupnie. I nie będzie to na szczęście „wrzutka” od Talibów a detonacja materiałów wybuchowych, min, granatów, moździerzy czy rakiet znalezionych i przejętych podczas działalności operacyjnej. Całe to „bogactwo” trafia później w ręce polskich saperów, którzy skutecznie rozprawiają się z takimi znaleziskami. Fot. A. Weber/DPI MON
Zbiórka na linii Alfy o godz…Zbiórka na linii PRT o godz…Każdy prędzej czy później spotka się z tym określeniem. Co to takiego? Nic innego jak miejsce w którym spotykają się żołnierze danego patrolu czy konwoju. Tu sprawdza się obecność, omawiane są procedury na wypadek kontaktu ogniowego itp. Alfa ma swoją linię w jednym miejscu, w innym PRT, i innym POMLET-y, przyjeżdżające z Vulcana. Warto zatem pamiętać z jakim pododdziałem się wyjeżdża, żeby potem nie było niespodzianki. Fot. A.Weber/DPIMON
Na terenie bazy Ghazni znajduje się ośrodek szkoleniowy dla afgańskich policjantów. Uczą się tu typowego policyjnego rzemiosła – strzelania, radzenia sobie z tłumem, postępowania w przypadku znalezienia podejrzanych przedmiotów, zatrzymywania i przeszukiwania samochodów. Dla większości z kursantów niezbędne także są zajęcia z czytania i pisania. Fot. A. Weber/DPI MON
Ten widok zawsze wzbudza zainteresowanie pasażerów. Tylny strzelec pokładowy „Chinooka” wypatruje ewentualnego zagrożenia z ziemi. Na którymś ze śmigłowców udało się raz wypatrzeć nawet prowizoryczny fotel, na którym siedział strzelec. Fot. A. Weber/DPI MON
Ląduje Medevac. Ranny afgański żołnierz za chwilę trafi do amerykańskiej karetki, która zawiezie go do Forward Surgical Team (FST), amerykańskiego szpitala na terenie bazy w Ghazni. Dziś „ostry dyżur” ma placówka amerykańska dlatego tam trafi ranny. Na miejscu jednak są już także polscy lekarze i ratownicy. Fot. A. Weber/DPI MON
Cierpliwość. Jest wręcz niezbędna gdy oczekujesz na wylot do kraju. Przychodzisz na helipad. I czekasz na swoją kolej. Czekasz. Widzisz kolejne śmigłowce. Przylatują, odlatują, przywożą ludzi i ich zabierają. Spokojnie i bez nerwów czekasz na swoją kolej. Choć te ostatnie dni czy godziny w Afganistanie dłużą się najbardziej. Na zdjęciu kolejny tego dnia Chinook zabiera żołnierzy do Sharany, skąd będą lecieć do Bagram, potem zapewne do Kirgistanu i stamtąd dopiero do Polski. Fot. A. Weber/DPI MON
Ze względu na wysokość nad poziomem morza (ponad 2000 metrów) i związany z tym spadek gęstości powietrza śmigłowce w Afganistanie potrzebują rozbiegu i startują metodą samolotową. W powietrze wzbił się właśnie Mi-17, za nim na zwolnienie pasa oczekuje Mi-24W. Fot. A. Weber/DPI MON
Śmigłowiec Mi-17 w promieniach wschodzącego słońca. Samodzielna Grupa Powietrzno – Szturmowa stacjonuje w bazie Polskich Sił Zadaniowych w Ghazni. Na swoim wyposażeniu posiada śmigłowce Mi – 24 i Mi – 17. Ze względu na odmienne niż w kraju warunki geograficzno – klimatyczne oraz wypełnianie zadań w rejonie konfliktu zbrojnego, śmigłowce zostały zmodernizowane w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 1 w Łodzi. Fot. A. Weber/DPI MON
Nazywanie Chinooków koniami roboczymi to frazes, ale rzeczywiście bez tych maszyn wszystko byłoby trudniejsze, trwało dłużej, potrzebnych byłoby więcej innych typów śmigłowców. Są niczym autobusy PKS-u – czasami trzeba na nie cierpliwie poczekać, ale w końcu przylecą. Są wielkie, głośne i na swój pokład mogą zabrać mnóstwo ludzi. No i najważniejsze – są nieodzowne przy rotacjach kontyngentu. Fot. A. Weber/DPI MON
Sekcja strzelców pokładowych Samodzielnej Grupy Powietrzno – Szturmowej liczy kilkunastu żołnierzy. Pochodzą z różnych jednostek lotniczych Wojsk Lądowych – 49 Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego, 56 Pułku Śmigłowców Bojowych z Inowrocławia, ale przede wszystkim z jednostek 25 Brygady Kawalerii Powietrznej - Nowego Glinnika, Leźnicy Wielkiej i Tomaszowa Mazowieckiego. Fot. A. Weber/DPI MON
"Medevac!”. Trwało akurat szkolenie dla polskich ratowników medycznych z zakresu bezpiecznej współpracy z załogą śmigłowca ratowniczego kiedy przyszło wezwanie. Amerykańskie załogi i polscy ratownicy bez słowa biegną do maszyn. Tak naprawdę dopiero kiedy śmigłowce wzniosły się w powietrze uwierzyliśmy, że to nie symulowany element szkolenia. Śmigłowce ratownicze Blackhawk stacjonują w bazie Ghazni i niosą pomoc żołnierzom polskim, amerykańskim i afgańskim. Fot. A. Weber/DPI MON
Lądujący Chinook to niezapomniane wrażenie. Hałas i tumany kurzu. Podmuch wirników potrafi przewrócić misternie poukładane lokery i plecaki. No a w położonych w pobliżu lądowisk kontenerach wszystkie kubki czy osobiste drobiazgi rytmicznie „pracują” na półkach i w szafkach. Fot. A. Weber/DPI MON
Obiektyw i karabin - podstawowe narzędzia pracy Zespołu Reporterskiego Combat Camera z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. Żołnierze tego zespołu dokumentują zadania jakie realizują Polskie Kontyngenty Wojskowe. Fot. A. Weber/DPI MON
Kołowy Transporter Opancerzony Rosomak to najpowszechniejszy w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Afganistanie pojazd bojowy. To konstrukcja fińskiej Patrii produkowana na licencji w Polsce, w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich. Rosomak to czteroosiowy pojazd z napędem na wszystkie koła (8x8). Od 2010 roku Rosomaki zaczęły otrzymywać siatki przeciwko pociskom kumulacyjnym. Fot. A. Weber/DPI MON
„Najpierw lokery, potem duże plecaki, następnie torby na kamizelki. Bagaż podręczny i broń trzymacie przy sobie” - polscy technicy załadunku na helipadzie w bazie Ghazni przygotowują żołnierzy do odlotu. Załadunek i rozładunek Chinooków wymaga dyscypliny, szybkości, porządku. O to właśnie dbają technicy załadunku. Ich codzienne obowiązki to opieka nad lotami pasażerskimi, załadunek i rozładunek cargo, żywności, poczty i wszystkiego co trafia do bazy drogą powietrzną. Fot. A. Weber/DPI MON
Wojna, wojną a niemal na każdym pojeździe, w każdym kontenerze, biurze, nad łóżkiem, na ścianach znaleźć można nieprzystające do wizerunku twardego faceta maskotki. Są również na Rosomakach. Fot. A. Weber/DPI MON
Mimo swych rozmiarów Rosomaki bez trudu wciskały się w dość wąskie uliczki Ghazni. Konieczne było jedynie zwrócenie uwagi na anteny pojazdów, tak aby nie zrywały chaotycznie rozwieszonych przewodów, kabli ciągnących się od domu do domu. Fot. A. Weber/DPI MON
St. szer. Michał Ferenc, kompania rozpoznawcza z Siedlec. Największy komponent VII zmiany PKW Afganistan (rok 2010) wystawiała 1. Brygada Pancerna z Wesołej, w skład której wchodziło siedleckie rozpoznanie. Fot. A. Weber/DPI MON