Sokoły
Kategoria: wojska lądowe

W drugiej połowie lipca załogi 7 Dywizjonu Lotniczego 25 Brygady Kawalerii Powietrznej doskonaliły swe umiejętności w lotach nad morzem operując z Bazy Lotnictwa Morskiego w Babich Dołach. Zapraszamy na fotorelację z zadania wykonywanego nad Zatoką Gdańską. Tekst i zdjęcia: Bartosz Bera i Piotr Rams/www.rbsphotos.com

Startujemy z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego w Babich Dołach gdzie na co dzień stacjonują samoloty i śmigłowce Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Fot. Piotr Rams
Wszechstronne szkolenie załóg 7 Dywizjonu obejmuje także loty nad morzem, których specyfika różni się od tych wykonywanych nad lądem. Dodatkowo piloci wykonują lądowania na platformach wiertniczych Petrobaltic zlokalizowanych w polskiej strefie ekonomicznej. Fot. Piotr Rams
Dzisiejszy lot wykonujemy w MATZ EPOK czyli wojskowej strefie ruchu lotniskowego wokół Babich Dołów, która zajmuje znaczną część Zatoki Gdańskiej. Fot. Bartosz Bera
7 Dywizjon Lotniczy użytkuje śmigłowce W-3W/WA Sokół, których załogę stanowi dwóch pilotów i technik pokładowy. Fot. Bartosz Bera
W lotach nad morzem głównym wyzwaniem jest nawigacja i orientacja przestrzenna. Fot. Piotr Rams
Zbliżamy się do Mierzei Helskiej, gdzie kończy się wspomniana strefa więc czas zawracać. Fot. Piotr Rams
Załogi w pomarańczowych MUPach czyli Morskich Ubiorach Pilota, które w przypadku wodowania pozwalają przetrwać w zimnej wodzie w oczekiwaniu na ratunek. Zimą, kombinezon wyposażony jest w dodatkowe ocieplenie, gdy temperatura wody oscyluje wokół zera stopni. Fot. Bartosz Bera
Loty nad morzem wykonywano pojedynczo... Fot. Piotr Rams
...i w formacjach. Fot. Bartosz Bera
W drodze powrotnej przelatujemy nad charakterystycznym obiektem Zatoki Gdańskiej czyli pozostałościami niemieckiej torpedowni z okresu II wojny światowej. Fot. Bartosz Bera
Po minięciu linii brzegowej wykonujemy podejście do pasa 13 na lotnisku w Babich Dołach. Fot. Bartosz Bera
Załogi 7 Dywizjonu pod okiem kapitana pilota Rafała Szczygła, który był dowódcą zgrupowania spędziły w powietrzu ponad 80 godzin i wykonały kilkanaście lądowań na platformach wiertniczych. Fot. Bartosz Bera