X zmiana PKW Afganistan - kolejna odsłona
Kategoria: misje

Afganistan to miejsce fotograficznie niezwykłe, gdyż dzieje się bardzo dużo, a aparat najlepiej mieć zawsze ze sobą. Przy czym od razu przyznam, że bardziej wolę Afganistan zimą, gdy słońce nie jest tak bezlitosne, nie ma aż tak dużych kontrastów w kadrze pomiędzy oświetlonym i zacienionym motywem obrazu. Latem trudno operować głębią ostrości, gdyż 1/8000 sekundy w moich olympusach okazuje się czasem za długim dla ładnego rozmycia tła. Należałoby stosować szare filtry ND. Ale kto ma obecnie czas na takie szlachetne fotografowanie… ale do rzeczy. Podczas ostatniego mojego pobytu, w listopadzie i grudniu 2011 działo się tyle, że nie nadążałem ze zgrywaniem zdjęć z kart pamięci.

W sumie uzbierałem 250 GB fotografii… dzisiaj, gdy oglądam klisze fotograficzne sprzed kilkudziesięciu lat wydaje mi się, że dawniej myślało się o fotografowaniu, bo był na to czas, obecnie już tylko się „pstryka”.

Dwa najważniejsze narzędzia polskich żołnierzy - śmigłowiec Mi-17 oraz KTO Rosomak. Oba cieszą się wielkim uznaniem użytkowników. Tych pierwszych mogłoby być więcej. Fot. Janusz Walczak
Baza Aryana to nowa lokalizacja obsadzona od września przez polskich żołnierzy. Wbrew pogłoskom to miejsce z dużymi perspektywami. Jeśli ktoś wcześniej przebywał w poprzedniej bazie – Qarabagh – którą Polacy opuścili, będzie wiedział, że w Aryanie zapowiada się w niedalekiej perspektywie na "high life". Fot. Janusz Walczak
W Afganistanie krajobraz zawsze ograniczony jest bezkresnymi górami. Wydają się dostępne, jednak takie nie są. W górach ukrywają się wrogowie, którym zależy na powodowaniu chaosu i strachu wśród Afgańczyków. Fot. Janusz Walczak
Pamiętam różnice pomiędzy pracą strzelców pokładowych w Iraku oraz w Afganistanie. Pewnego razu w Iraku pokazywałem siedzącemu przy PK żołnierzowi, jak należy go przeładować a później pomogłem rozładować i zabezpieczyć. W Afganistanie to ważne zadanie i poważna praca, a strzelcy to przeszkoleni i doświadczeni żołnierze. Fot. Janusz Walczak
To ujęcie w pionie jest jeszcze bardziej efektowne. Ciężkie transportowce CH-47 Chinook dostarczają do Aryany potrzebne wyposażenie, materiały budowlane i oczywiście ludzi. Chciałem podejść bliżej, ale jakiś zaaferowany sierżant przepędził mnie z linii lądowania ciężkiego śmigłowca. Oczywiście postąpił słusznie, chociaż serce fotografa ucierpiało. Fot. Janusz Walczak
Ruch na lądowisku przypomina taki z wielkich portów lotniczych. Dopiero w Afganistanie widać, jaką ważną rolę we współczesnym systemie obronnym spełniają śmigłowce. Po starcie dwóch maszyn, jak na zdjęciu, pył znajdziemy dosłownie wszędzie. Moje uszczelnione aparaty wymagają po każdym pobycie w Afganistanie solidnego czyszczenia. Fot. Janusz Walczak
Drogą powietrzną można dostarczyć zapasy, wyposażenie, prowadzić rozpoznanie, skutecznie przerzucić siły szybkiego reagowania. Śmigłowce to ulubiony środek transportu sił specjalnych. Mają jednak wadę – są głośne, słychać je z odległości kilku kilometrów. Fot. Janusz Walczak
Czasami lataliśmy poniżej wierzchołków gór. To bardzo widowiskowe i fotogeniczne wydarzenie. Fot. Janusz Walczak
X zmiana PKW zniszczyła ponad 6,5 tony materiałów wybuchowych odnalezionych na składowisku na obrzeżach miasta Ghazni. Saperzy wywozili i wysadzali niewybuchy i niewypały trzy doby. To ciężka fizyczna praca. Fot. Janusz Walczak
Było to największe składowisko materiałów wybuchowych, jakie znaleziono w prowincji Ghazni w czasie operacji NATO od 2007 roku. Można założyć, że o tyle mniej min-pułapek znajdzie się na drogach Afganistanu. Fot. Janusz Walczak
Dowodzący w Afganistanie wojskami NATO generał Allen złożył polskim żołnierzom serdeczne gratulacje za dobrą robotę. Ale najważniejsze jest to, że doniesienie o składowisku materiałów wybuchowych złożył mieszkaniec prowincji zaniepokojony jego istnieniem. Fot. Janusz Walczak
Taka postawa świadczy o zmianie nastawienia lokalnej społeczności do obecności wojsk NATO, ale też zrozumienia, kto jest wrogiem. Patrząc na Afganistan z perspektywy kilku lat wierzę, że sprawy idą w dobrym kierunku. Fot. Janusz Walczak
Znalezione niewypały, zapalniki, niewybuchy saperzy wysadzali na nieużytkach poza miastem. Fot. Janusz Walczak
Podczas długich godzin uciążliwej pracy saperów dowiedziałem się wielu ciekawostek o specyfice zagrożeń minowych w Afganistanie. Ale również tego, że nie zamieniliby swojej pracy na żadną inną. Fot. Janusz Walczak
Technik pokładowym Mi-17 jest jednocześnie strzelcem bocznym. Bardzo chętnie pokazywali mi ciekawe widoki i interesujące sceny widoczne na ziemi w czasie lotu. Fot. Janusz Walczak
Afgańscy policjanci szkoleni do zadań specjalnych przez operatorów Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca. Policjanci biorą udział w operacjach specjalnych i są z tego powodu bardzo dumni. Fot. Janusz Walczak
Po kilkutygodniowym kursie i uczestniczeniu w działaniach polskich komandosów afgańscy policjanci wracają do swoich macierzystych jednostek, które są odpowiedzialne za zwalczanie przestępczości i terroryzmu we własnym kraju. Jak twierdzą komandosi zaczynają odnosić znaczące sukcesy. Fot. Janusz Walczak
Przed jedną z operacji specjalnych przyglądałem się policjantom, którzy zostali zakwalifikowani na szkolenie prowadzone przez komandosów z Lublińca. Nawet z postawy, zdyscyplinowania i spokoju widać było, że stanowią nową jakość w afgańskich siłach bezpieczeństwa. Fot. Janusz Walczak
Pomimo że wyjeżdżamy w patrol w kolumnie zmechanizowanej, wiele kilometrów przechodzimy na piechotę. Najwięcej ruchu zaznają ubezpieczający patrole saperzy i żołnierze stanowiący ich ochronę. Fot. Janusz Walczak
Słońce co prawda zachodzi ale to nie znaczy, że to koniec patrolu. W Ghazni jeszcze co najmniej przez godzinę żołnierze będą kontrolować pojazdy i sprawdzać tożsamość kierowców i pasażerów. Mam mieszane uczucia oglądając tę część zadania nazywanego przez żołnierzy „hajdowanie” od urządzenia, którym skanuje się dane biometryczne. Fot. Janusz Walczak
Nasz patrol został zaatakowany z moździerza. Kolumna została rozproszona w celu sprawdzenia podejrzanych miejsc. W czasie takiego zadania sprawdzają się właściwości terenowe Rosomaków, które zostały stworzone do takich zadań. Fot. Janusz Walczak
Bardzo zmienia się postawa lokalnych żołnierzy i policjantów. Wierzą w swoją misję i wykonują zadania z większym poświęceniem. To również efekt działań zespołów mentorskich OMLT i POMLT oraz instruktorów w szkole policji w Ghazni. Fot. Janusz Walczak
Załoga pojazdu trzyma się zazwyczaj razem. Wspólnie pracują, jedzą, śpią, odpoczywają. Wspólnie walczą. To specyficzna solidarność, często takie przyjaźnie trwają długo po zakończeniu wspólnej misji. Fot. Janusz Walczak
Jeżeli to możliwe korzystamy z każdej okazji, by rozprostować kości, zdjąć choćby na chwilę kamizelkę kuloodporną i hełm. Stara wojskowa zasada mówi, ze trzeba korzystać z takich okazji, gdy tylko się nadarzają. Czasami udaje się to raz na kilkanaście godzin. Fot. Janusz Walczak